O mnie

11134067_10155625131520221_8378478489337247749_oFintifluszka istnieje, choć zupełnie abstrakcyjnie. Wbrew skojarzeniom moich znajomych nie jest to różowy kapuciek z puszkiem. Wg Kopalińskiego pochodzi z języka rosyjskiego, gdzie oznacza niedorzeczne, zbędne słowa i postępki. Ufam mu zupełnie bez potrzeby dotykania dowodów. Fintifluszka to drobnostka, błahostka, faramuszka. Znalazłam ją pewnego dnia w pracy, zupełnie przypadkiem, właśnie dzięki poszukiwaniu synonimów. Szczerze pokochałam, głównie za brzmienie i od pierwszego wejrzenia. Występuje najczęściej w liczbie mnogiej, co też znajduję ujmującym. Fintifluszki… No, poezja!

Właściwie to chyba jednak troszkę marginalizuję znaczenie fintifluszek w życiu, dlatego Fintifluszki właściwe to mniejsza część treści, które upubliczniam na tym blogu.

Kocham słowa, to fakt, ale świat poza słowami też bywa naprawdę fascynujący. Bywa, że wzbudza mniej przyjemne emocje niż czyste literki, za to są to zwykle doznania znacznie intensywniejsze. Wychodząc z założenia, że każde, nawet najpaskudniejsze doświadczenie daje doświadczającemu COŚ, staram się dowiadywać, co to jest. I tu znowu doskonałym narzędziem okazują się być słowa. Więc układam doświadczenia w słowa, a potem wkładam do kategorii Ludzie i świat. Zwykle staram się, żeby od razu wyglądało to nieco zabawniej niż na żywo. Często (chociaż nie zawsze) się da.

Inna sprawa, że nie wszystkie słowa są błahe. Słowa to nie tylko ‘zamknij okno’ i ‘masz ładne oczy’. Słowa to też ‘ależ tutaj pizga’ i ‘łał, znamy się 4 lata i pierwszy raz twoje oczy wyglądają jakbyś się wyspał’. Słowa to też propaganda, manipulacja, modlitwy i życzenia. I wiele, wiele innych przekazów wprost, albo ukrytych. Ponieważ oprócz idei zabawy słowem oraz idei używania słów do ugłaskiwania świata wierzę też w słowa, jako nośnik kultury i innych wartości, znajdziecie wśród fintifluszek niewłaściwych kategorię Język i kultura.

Mam na imię Sońka i – jak zapewne już się zorientowaliście – jestem polonistką. Kocham słowa, gramatykę i książki. Ale to niestety nie wszystko. Mam na imię Sońka i jestem alkoholiczką. Zanim sięgnęłam po alkohol nie nauczyłam się, jak radzić sobie z życiem poza książkami. Szybko nauczyłam się za to, że alkohol zagłusza potrzebę radzenia sobie z problemami. Pod koniec maja 2013 przekonałam się, że od codziennych problemów nie ma ucieczki, a zagłuszanie przysparza ich dużo, dużo więcej. A nawet, że wymyślam problemy, żeby je zagłuszać. Przekonałam się też, że mimo tych wszystkich logicznych wniosków nie potrafię samodzielnie wyrwać się z tego zaklętego kręgu. Na temat tego, czym tak naprawdę jest uzależnienie od alkoholu, jak wygląda i jakie pozory stwarza, a także o tym, co dzieje się w trzeźwiejącym alkoholiku możecie czytać w kategorii Alkoholizm i terapia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *